DSC_1167Środowy mecz Ostrovii z Basketem 90 Gdynia pokazał różnicę jaka dzieli pierwszą ósemkę ekstraklasy od drużyn z dołu tabeli. Porażka 55:88 nie była aż tak dotkliwa jak ta w sobotę w Polkowicach, ale w perspektywie ostatnich dwóch meczów w tym sezonie, o optymizm trudno.

Biało-czerwone zagrały w tym meczu bez kontuzjowanej Moniki Naczk, na parkiet nie wyszła również Marie Ange Mfoula. Spotkanie rozpoczęło się od serii nieudanych rzutów za trzy naszego zespołu. Również gdynianki w pierwszych minutach nie grzeszyły skutecznością i dopiero w trzeciej minucie udało im się odskoczyć na 5 punktów przy wyniku 2:7. W połowie kwarty było już 5:11, ale po trafieniach Lewis i Joks gospodynie zbliżyły się na 9:11. Dwie trójki Jankovskiej szybko odbudowały przewagę Basketu (9:17), mimo to na niespełna dwie minuty przed końcem kwarty trójka Jasnowskiej pozwoliła nam zbliżyć się na 16:17. Końcówkę lepiej rozegrały gdynianki i po pierwszej odsłonie mieliśmy wynik 17:21. Dobrą dyspozycję zaprezentowała Breanna Lewis zdobywając w pierwszej kwarcie aż 11 punktów.

Trójka Moniki Jasnowskiej na początku kwarty drugiej ponownie pozwoliła Ostrovii zbliżyć się na 1 punkt (20:21), gospodynie zbyt często jednak pozwalały rywalkom na łatwe rzuty spod kosza, czym znacznie utrudniały sobie skuteczny pościg. Tymczasem  6-punktowa seria Basketu oddaliła zagrożenie, a po trzech minutach gry było już 22:31. Czas dla trenera Czeczuro przyniósł efekt odwrotny od zamierzonego, gdyż w kolejnych akcjach 5 punktów zdobyła Copper, dając w połowie kwarty swojej drużynie rekordową 14-punktową przewagę (22:36). To pozwoliło podopiecznym trenera Vetry na bardziej swobodną i pomysłową grę, co przyniosło efekt w postaci celnych trójek, a na minutę przed przerwą prowadzenie Basketu urosło już do 20 punktów (29:49). W drugiej kwarcie z dobrej strony pokazała się Monika Jasnowska, ale „królową parkietu” po dwóch kwartach była Kahleah Copper mająca w tym momencie na swoim koncie już 17 „oczek”.

Wyrównany początek trzeciej kwarty nie zwiastował przełomu w meczu. Po czterech minutach był wynik 34:54. Później do głosu doszły gdynianki w dwie minuty dokładając do swojej przewagi jeszcze 6 punktów (34:60), w związku z czym pozostała część meczu toczyła się już w temperaturze „letniej”. Zespół z Gdyni mógł sobie pozwolić na testowanie wyszukanych zagrywek, Ostrovia zaś starała się do minimum ograniczać straty. Przed ostatnią kwartą Ostrovia przegrywała 39:67, w związku z czym ostatnie 10 minut było już tylko formalnością.

W czwartej kwarcie prowadzenie przyjezdnych urosło nawet do 40 punktów (42:82), ostatecznie jednak mecz zakończył się wynikiem 55:88. Wysoka wygrana Basketu potwierdziła różnicę klas obu drużyn i choć naszej drużynie pozostał jeszcze jeden mecz z zespołem z dołu tabeli – w najbliższą sobotę z Eneą w Poznaniu, to wydaje się, że o szóste zwycięstwo w tym sezonie będzie niezwykle trudno.

TS Ostrovia Ostrów – Basket 90 Gdynia 55:88 (17:21, 14:28, 8:18, 16:21)

Ostrovia: M. Jasnowska 11, J. Jones 14, B. Lewis 22, K. Motyl, H. Ruljowa 5, K. Jaworska, K. Joks 1, A. Kowalczyk, S. Nowicka 2

Basket: S. Aleksandravicius 6, A. Jakubiuk 6, J. Škerović 8, K. Vitola 13, K. Copper 21, V. Jankoska 21, A. Kotnis 7, K. Podgórna 2, A. Makurat, C. Handy 4