34273Po bardzo nierównym meczu pełnym wzlotów i upadków, mimo ambitnej pogoni w końcówce nasze koszykarki przegrały z ostatnim zespołem Energa Basket Ligi Kobiet Widzewem Łódź 73:74.

Pierwsze punkty na parkiecie w Łodzi zdobyły gospodynie, ale w kolejnych akcjach po trafieniach Lewis i Ruljowej było już 2:5. Czas dla trenera Widzewa wytrącił nieco z rytmu nasz zespół, co pozwoliło rywalkom odzyskać prowadzenie (8:7), które powiększyło się do 3 punktów (13:10) w połowie kwarty. Przez blisko dwie minuty żadna z drużyn nie potrafiła zmienić tego wyniku, ale biało-czerwone szybciej przerwały złą passę i po trafieniach Lewis, Mfouli i Jones to Ostrovia uzyskała 3 punkty przewagi (13:16). Później znów nastąpił chwilowy przestój, ale dwie trójki Katarzyny Motyl ustaliły wynik [pierwszej kwarty na 16:22.

Drugą kwartę od trójki rozpoczęły łodzianki, ale szybko odpowiedziała na to trafieniem Mfoula (19:24). Po okresie gry kosz za kosz, po trzech minutach mieliśmy wynik 22:28. Wtedy jednak rozpoczął się dramat biało-czerwonych, które do końca kwarty tylko raz trafiły do kosza rywalek. Trener Czeczuro nie mógł w tym czasie korzystać z Jordan Jones, która z podejrzeniem kontuzji opuściła parkiet. Łodzianki wykorzystał tą okazję, w połowie kwarty doprowadziły do remisu 28:28, by przez kolejne pięć minut zbudować 11-punktową przewagę i zejść na przerwę przy wyniku 41:30.

Po przerwie szybkie punkty zdobyły łodzianki powiększając przewagę do rekordowych 13 punktów (43:30), ale równie szybko trójką odpowiedziała Ruljowa rozpoczynając imponującą 10-punktową serię biało-czerwonych (43:40). Za trzy rzucała jeszcze, będąca już w pełni dyspozycji Jones, nie udało jej się jednak doprowadzić do wyrównania. W odpowiedzi trójką popisały się gospodynie oddalając zagrożenie, a w kolejnych minutach udało im się odzyskać przewagę sprzed przerwy, przy wyniku 62:51. Ostatnie słowo w tej kwarcie należało jednak do Ostrovii, a konkretnie do Breanny Lewis, która 6-punktową serią sprawiła, że przed ostatnią odsłoną meczu mieliśmy wynik 62:57.

Czwartą kwartę od trójki rozpoczęły łodzianki, nie zraziło to jednak biało-czerwonych, które w kolejnych akcjach próbowały odrabiać straty. Przy wyniku 68:61 trójkę zdobyła Jasnowska, dwójką poprawiła Lewis i w połowie kwarty Monika Naczk po przechwycie zaryzykowała rzut za trzy, który mógł dać Ostrovii prowadzenie. Piłka niestety nie znalazła drogi do łódzkiego kosza, a w odpowiedzi widzewiaczki zdobyły trzy punkty kolejny raz oddalając zagrożenie (71:66). Dwie kolejne akcje trafieniami zakończyła Lewis (71:70) i tym razem Jordan Jones stanęła przed szansą na odbicie prowadzenia. I tym razem zabrakło szczęścia i raz jeszcze miejscowe uciekły na 73:70. Ostatnie minuty kibice oglądali na stojąco. Najpierw Monika Naczk zdobyła dwa punkty, później oba zespoły popisały się serią niewykorzystanych okazji, a na minutę przed końcem na linii rzutów wolnych stanęła Lewis. Zdobyła tylko 1 punkt, ale o tyle cenny, że dający remis 73:73. Kolejne akcje to znowu cała seria błędów, a najbardziej dotkliwy okazał się ten ostatni, kiedy to faul w ataku popełniła Mfoula. Łodziankom wystarczył jeden celny rzut wolny i w ten sposób ich wygrana stała się faktem.

Widzew Łódź – Ostrovia Ostrów 73:74 (13:22, 28:8, 21:27, 12:16)

Widzew: J. Drop 8, K. Gertchen 14, B. Harvey-Carr 9, R. Schmidt 18, K. Scheer 10, A. Kudelska, W. Zapart 2, D. Zawidna, E. Paździerska 13

Ostrovia: M. Jasnowska 5, J. Jones 9, B. Lewis 30, K. Motyl 8, H. Ruljowa 10, K. Joks, M. Mfoula 9, M. Naczk 2, S. Nowicka

Fot: TuŁódź.com