DSC_8082Hart ducha i ambicję pokazały koszykarki Ostrovii w meczu z Wisłą CanPack Kraków. Okazało się to zbyt mało na wicemistrzynie Polski, które po zaciętym spotkaniu pokonały ekipę biało-czerwonych 77:65. Mimo to kibice gromkimi brawami podziękowali po meczu oby drużynom za ciekawe widowisko.

Od prowadzenia 7:0 mecz rozpoczęły mecz ostrowianki, a pierwsze punkty dla Wisły zdobyła dopiero w trzeciej minucie Magdalena Ziętara. Wicemistrzynie Polski mimo, że część strat odrobiły szybko, to jednak nie potrafiły odebrać prowadzenia pomysłowo grającym gospodyniom i dopiero w szóstej minucie na tablicy pojawił się remis 12:12. Topniejąca przewaga wprowadziła nerwowość w grę ostrowianek, co przełożyło się na ich skuteczność. Tymczasem  Wiślaczki punktowały raz za razem uciekając z wynikiem na 12:20. Złą passę Ostrovii przerwała dopiero rzutem wolnym Monika Naczk, a dzięki nietuzinkowym akcjom Hanny Rulyovej gospodynie  w kolejnych akcjach zbliżyły się na 2 punkty i z taką też stratą zakończyły pierwszą kwartę (20:22).

Początek drugiej kwarty to 4 punkty dla Wisły, na co szybko zareagował trener Czeczuro prosząc o czas. Po przerwie akcją 2+1 popisała się Monika Naczk (23:26), a po okresie wyrównanej gry ponownie przyspieszyła Wisła i po trafieniach Radoćaj, Parker i Abdi mieliśmy wynik 26:34. Kolejna przerwa dla Ostrovii wyhamowała impet rywalek, a z czasem gospodynie ponownie zaczęły odrabiać straty zbliżając się na 32:36. Dramatyczne ostatnie dwie minuty nie przyniosły punktów żadnej z drużyn i ostatecznie po dwóch kwartach 4 punktami prowadziła Wisła.

Ostrowianki serią błędów w ataku rozpoczęły trzecią kwartę, co było wodą na młyn dla Wisły, która w dwie minuty uzyskała 10-punktową przewagę (32:42). Raz jeszcze prośbą o czas próbował ratować sytuację trener Ostrovii i choć trójkę zdobyła Monika Jasnowska, to tym razem na więcej krakowianki nie pozwoliły, w kolejnych minutach powiększając przewagę do 19 punktów (35:54). Ambitne ostrowianki zdobyły się na szturm, w którym trzypunktowymi akcjami popisały się Mfoula i Jasnowska, a dwa dołożyła Jones (43:54), ale Wiślaczki odpowiedziały na to trafieniami Labuckiene i Abdi. Końcówka kwarty to kolejny zryw gospodyń, którym udało się zmniejszyć straty przed ostatnia odsłoną do 8 punktów (51:59).

2+1 Wisły na początku kwarty czwartej przywróciło krakowiankom dwucyfrową przewagę. Nadzieje ostrowskich kibiców odżyły po trójce Mfouli (56:63), ale była to najmniejsza przewaga na jaką pozwoliły gospodyniom krakowianki. W połowie kwarty wynosiła ona punktów 9 (58:67), a dwie minuty później 13 (58:71). To nieco uśpiło czujność wicemistrzyń Polski, bo waleczny zespół Ostrovii raz jeszcze poderwał się do walki zbliżając się na 65:73 na półtorej minuty przed końcem meczu. Czas dla trenera Szewczyka przerwał tą passę, a w ostatnich akcjach punkty dołożyły Parker i Rodriguez, która ustaliła wynik meczu na 65:77.

TS Ostrovia Ostrów  – Wisła CanPack Kraków 58:63 (20:22, 12:14, 19:23, 14:18)

Ostrovia: M. Jasnowska 9, J. Jones 13, B. Lewis 4, M. Mfoula 14, K. Motyl 5, K. Joks 4, M. Naczk 7, S. Nowicka 2, G. Rulyova 7

Wisła: G. Labuckienė 17, L. Rodríguez 16, M. Ziętara 8, C. Parker 14, M. Reid 5, J. Natkaniec, K. Niedźwiedzka 0, K. Suknarowska-Kaczor, T. Radočaj 10, F. Abdi 7