lublinNa zakończenie pierwszej rundy rozgrywek biało-czerwone udadzą się do Lublina by zmierzyć się z rozpędzoną ekipą tamtejszych Pszczółek.

Gdy na początku listopada Ostrovia grała mecz w Toruniu, Pszczółka Polski Cukier Lublin walczyła w Krakowie. Oba zespoły miały wtedy na swoim koncie po 3 zwycięstwa, a wspomniane mecze nie poprawiły ich dorobku meczowego. Od tego czasu jednak lublinianki przeszły prawdziwą metamorfozę pokonując w kolejnych meczach: Ślęzę (wyjazd), Siedlce (wyjazd), Widzew (dom) i Energę (wyjazd). Dzisiaj ekipa z Lublina z 7 zwycięstwami stoi przed szansą, by pierwszą rundę rozgrywek zakończyć w pierwszej czwórce.

Ostrowianki w tym czasie nie wykorzystały swoich szans na kolejne wygrane, a po bolesnej porażce z beniaminkiem z Poznania wyprzedzają tylko o 1 punkt przedostatnią w tabeli ekipę z Siedlec.

Jeśli zestawić ze sobą ostatnie wyniki rozpędzonych Pszczółek i rozbitych nieco ostrowianek, przyznać trzeba, że ewentualna wygrana w Lublinie byłaby sporą niespodzianką. W ekipie z Pszczółek brylują Feyonda Fitzgerald oraz Uju Ugoka. Regularnie w składzie AZS-u melduje się też ostrowianka – Martyna Cebulska.

Największym smaczkiem tego spotkania będzie pojedynek trenerów obu ekip. Trenerów, którzy jeszcze na początku tego roku zasiadali na jednej ławce – wówczas Vadim Czeczuro doradzał w prowadzeniu Ostrovii Wojciechowi Szawarskiemu. Dzisiaj trener Szawarski z sukcesami prowadzi zespół z Lublina, a Vadim Czeczuro czeka na okazję by poprawić dorobek Ostrovii z poprzedniego roku i odnieść czwarte zwycięstwo.

Czy zatem zbliżające się Święta będą bardziej wesołe w Lublinie, czy w Ostrowie, przekonamy się w niedzielny wieczór…

Fot. Michał Piłat